Nietypowa relacja z Mikołajkowych MnO

Relacja? Trochę trudno nazwać moją wypowiedź relacją, bo przecież w dniu marszu siedziałam „chora” (tak, to wszystko wina Harrego Pottera, o czym moi koledzy nie raz mi przypominali i przypominają :-) )w domu. Dziwnie jest pisać o wydarzeniu w którym nie brało się udziału.  A szkoda, bo obiło mi się o uszy, że zabawa była udana, pomimo warunków pogodowych, które sprawiały, że atramenty w długopisach zamarzały.  Zdam w takim razie relację (może nietypową), opisującą przygotowania do imprezy, jak i pracę członków SKGK i NKL „Przygoda” po jej zakończeniu.
Zaczęło się od pomysłu. Nazwa Mikołajkowe MnO oczywiście każdemu kojarzy się ze św. Mikołajem, ale to przecież taki pospolity temat przewodni, że człowiek aż chce go jakoś urozmaicić. I czemu by przy tym nie wypracować u uczestników nawyku czytania książek, szczególnie tak ciepłych, pełnych humoru jakimi są historie o Mikołajku- głównym bohaterze naszej imprezy. Temat  zaproponowany został  przez opiekuna naszego koła pana Andrzeja Kusiaka. Pomysł szybko chwycił i w naszych głowach powstały pierwsze plany dotyczące wyglądu map. Teren pod zawody był równie piękny zimową porą (uczestnicy mogą to potwierdzić) jak i w jesiennych  barwach, gdy był sprawdzany. Ale wróćmy do map. Skoro główną ideą Mikołajkowych MnO było zachęcenie uczestników do lektury książek Rene Goscinnego, to przecież trzeba by było wyegzekwować od nich wiedzę n temat wydarzeń opisywanych przez autora. I tutaj narodził się pomysł na mapę „Mikołajkowy prezent”, która była jednocześnie sprawdzianem wiedzy na temat postaci występujących w książce. Dwie pozostałe mapy były interesujące zarówno pod względem terenu, stopnia trudności (połącz kropki- dostań oczopląsu :-) ) jak i wymagały odpowiedzi na różne pytania, np. „Jak nazywał się brat Mikołajka” (Mapa „Kwadraciki Mikołajka”). Niektórzy mogli się poczuć znowu dziećmi, kolorując naszego bohatera na odwrocie karty startowej.(Mapa „Połącz kropki”) Samo przygotowanie map poszło dosyć szybko i już na tydzień przed marszami były wydrukowane i czekały, aż ktoś je rozwiąże.
W tym momencie moje opowiadanie mogło by się zakończyć bo jak wspomniałam nie miałam przyjemności uczestniczenia w etapach. Jednak muszę powiedzieć także o poprawianiu kart startowych, które przynajmniej dla mnie i dla Jagody jest miło wspominanym wydarzeniem. Odbywało się bowiem pomiędzy udzielaniem pierwszej pomocy manekinowi a układaniem naszych kolegów i koleżanek w pozycji bezpieczniej na lekcji PO. :-) Liczenie punktów karnych i ustalenie wyników było końcową fazą imprezy i odbywało się na spotkaniu naszego koła. Obowiązek ten przy aromacie herbaty „Aronia” i masy czekolady pod różnymi postaciami był wykonywany przez członków NKL „Przygoda (Jagody, Michała, Mięciela i mnie), Pana Kusiaka oraz naszej koleżanki Klaudii, która swoją „paplaniną” i różnymi opowiadaniami umilała nam czas. :-) Wszystko poszło szybko i sprawnie. Niektórzy zdobyli nowe doświadczenia jak praca w Excelu  lub profesjonalna obsługa kalkulatora Jagody. 

Myślę że sama pomoc przy organizowaniu imprez na orientację jest świetną zabawą tak jak uczestniczenie w etapach. .........................................................:-)
Iga Chmiel