Marszowy zawrót głowy czyli marsze na orientację okiem nowicjuszy.

Nie wiemy dokładnie, dlaczego to piszemy, ale mamy wrażenie, że jest to związane z faktem, iż dziwnym trafem znalazłyśmy się na tegorocznych Marszach na Orientację „Budzyń 2011”. Nie miało to związku z żadnym zakładem ani przymusem nadanym z góry, po prostu potrzebowałyśmy odmiany. Należy dodać, że w temacie orientacji w terenie i pracy z mapą byłyśmy całkiem zielone. Bardziej od nas samych naszej przygody bał się chyba tylko pan Łukasz Superson - nasz nauczyciel PO w Zespole Szkół im. Ignacego Łukasiewicza w Nowej Sarzynie. Mimo obaw, zaufał nam i to, że do dziś żyjemy świadczy o tym, że to była dobra decyzja. Tak więc, wszystko zaczęło się pewnego, pięknego, wrześniowego popołudnia…
Godzina 16.00, 30 września zebrała pod Gimnazjum im. Jana Pawła II w Nowej Sarzynie liczny tłum przyjezdnych z całej Polski. Przybyły drużyny z: Warszawy, Lublina, Nowej Dęby, Kolbuszowej, Rzeszowa, Czarnej Sędziszowskiej, Ustrzyk Dolnych, Leżajska, Majdanu, Majdanu Łętowskiego, Woli Zarczyckiej, Szczecina oraz Nowej Sarzyny. Nasze liceum reprezentowały trzy drużyny: Karolina Sarzyńska z Mateuszem Burkiem, Paweł Siedlecki z Krzysztofem Grabem oraz my – Gabriela Chmiel i Karolina Paszek. Było nas 140 osób + organizatorzy. Niezła gromada… Po zakwaterowaniu zespołów przyszedł czas na oficjalne rozpoczęcie o godzinie 18.00. Nie obyłoby się bez poczęstunku. Każda minuta zbliżająca nas do godziny 19.00, czyli do I etapu była coraz bardziej ekscytująca i nerwowa. I w końcu stało się – wyruszyliśmy na I nocny etap. Pomijając kompletną ciemność i zdezorientowanie trzeba przyznać, że budowniczy mapy: Jagoda Dolecka i Paweł Jamroz odwalili kawał dobrej roboty. Trasa była świetnie zaplanowana, a odnajdywanie kolejnych punktów układanki składających się na mapę przysporzyło nam wiele zabawy. Etap skończył się o godzinie 24.00 i wszyscy wróciliśmy szczęśliwie do bazy. Gdy stanęłyśmy w drzwiach szkoły, czułyśmy się tak jakbyśmy co najmniej wygrały te zawody, a Pan Superson najwyraźniej był pod wielkim wrażeniem tego, że dałyśmy radę. Wszyscy musieliśmy się zdrowo wyspać i zregenerować siły, bo przecież z samego rana w sobotę (1 października) zaczynał się…

…II etap Marszów na Orientację. Autobusy zawiozły nas aż za Wierzawice do tzw. Giedlarowskich Dołów. Budowniczym tego etapu był pan Andrzej Kusiak. Trasa prowadziła przez zagospodarowane pola i w głównej mierze przez las. Pogoda była rodem z afrykańskiego safari, a nam powoli kończyła się woda. Dotarłyśmy jednak do mety zanim całkowicie padłyśmy z odwodnienia, ale tu niestety czekała na nas niespodzianka… W środku gęstego lasu zaczynał się kolejny – III już etap. Nie było nam do śmiechu. Tym razem budowniczym był Michał Grześkiewicz i krótko mówiąc dał popalić nawet tym najlepszym… Z trudem dotarłyśmy na metę, a jak się później okazało dwa zespoły zabłądziły. Trasa mimo malowniczych widoków wymagała nie lada sprawności w posługiwaniu się mapą, wytrwałości i dużej ilości wody, na którą my nie mogłyśmy sobie pozwolić… Po dotarciu do mety, która mieściła się w zajeździe „Wydra” wszyscy mogli liczyć na pomoc organizatorów. Była woda… oraz grillowane kiełbaski. Zmęczone, ale szczęśliwe wracałyśmy vipowskim samochodem do domu. Na tym jednak nie kończy się historia. W drodze spotkaliśmy dwóch „uciekinierów”, drużynę, która zabłądziła w lesie. Nastąpiła mała wymianka w samochodzie, ale wszystko dobrze się skończyło.
Na tym jednak się nie zakończymy relacji. Jak się okazało sobota szykowała dla uczestników jeszcze wiele atrakcji. O godzinie 17.00 już w gimnazjum w Nowej Sarzynie odbyła się impreza InO Memory, która również ma swoich entuzjastów i bawiło się tam w doborowym towarzystwie wielu uczestników marszy. Wiadomo obiadokolacja ważna rzecz, ale wszyscy czekali na to co stanie się niedługo po niej.

IV – ostatni już, nocny etap tegorocznej imprezy Budzyń 2011. Tym razem terenem zmagań zespołów była majestatyczna nowosarzyńska puszcza za Zespołem Szkół w Nowej Sarzynie. Budowniczym mapy była Iga Chmiel. Wraz z wybiciem godziny 19.00 drużyny ruszyły w las. Ten etap, tak jak wszystkie poprzednie był starannie zaplanowany i ciekawy. Niestety, powtarzamy niestety nie wzięłyśmy w nim udziału z powodu drobnej, ale niestety nie pozwalającej na swobodne poruszanie się kontuzji jednej z nas. Wiadomo nie od dziś, że żeby coś robić od początku do końca dobrze trzeba być w pełni na to gotowym i czerpać z tego frajdę. Dlatego czekamy na kolejną szansę wystartowania. Etap skończył się pomyślnie o godzinie 24.00.
Może się wydawać, że jedyną rzeczą jaką uczestnicy chcą zrobić po tak intensywnych, długich dwóch dniach jest ułożenie się wygodnie na poduszce i odprężający sen. Błąd! Przecież nocą się nie śpi, tylko nurkuje w półmroku w basenie szukając punktów pod wodą. Tak, tak. To właśnie skrócony opis tego co działo się między godziną 0.30 a 2.30 w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Nowej Sarzynie. Odbyło się tam InO w Basenie. Po zakończeniu zawodów nadszedł czas na chwilę wytchnienia, zregenerowania sił.
W niedzielę z samego rana (6.00) wywieszone zostały ostateczne wyniki Marszy na Orientację Budzyń 2011. Cała impreza odbyła się dzięki zaangażowaniu wielu osób. Należy też wspomnieć, że był to II puchar Podkarpacia w Marszach na Orientację, a cała impreza została zorganizowana przez SKGK „Przygoda”.

Autorki - Karolina Paszek, Gabriela Chmiel (ZS w Nowej Sarzynie)