Kurs PInO

Każdy kto zaraził się InOwirusem pewnego dnia wybiera się na kurs Przodowników Imprez na Orientację, aby zdobyć uprawnienia przodownickie i dumnie nosić blachę. Odkąd zaczęła się nasza przygoda z marszami, zawsze PInO kojarzyło się nam z Aleksandrem Czyżem czy Mirosławem Markiem, którzy zawsze potwierdzali nasz udział w imprezach regionalnych swoja pieczątką i podpisem. Kiedy już na koncie mieliśmy odznaki małe złote, wybraliśmy się wspólnie na kurs do Siedlca k. Częstochowy wspólnie z KKT Salamandra Kolbuszowa i SKKT XL Leżajsk. Jako Podkarpacie tworzyliśmy mocną reprezentację, aż 10 osób! Podczas kursu zajęcia z nami prowadziły osoby, które są już nam znane m.in. z imprez Pucharu Polski (Waldemar Fijor, Zbigniew Tarnowski, Mirosław Marek, Bartłomiej Mazan i Zbigniew Socha). Mimo intensywnych wykładów, znaleźliśmy też czas na odrobinę żartu: „LOP-ka jest po to…… ale niekoniecznie. Bo ja lubię robić takie fajne etapy…..:)!” Poza teorią odbyły się także zajęcia w terenie, które okazały się niesamowitym etapem przygodowym. „Krasnoludki-psuje” sporo miały pracy, aby trasa marszu dla każdego była inna, mimo stosowania tej samej mapy. Maciek Zachara stwierdził, że trzeba przypomnieć zabawę „Stary niedźwiedź mocno śpi” i w urokliwym miejscu, między ostańcami udawał miłego GRIZZLI.

Po intensywnych wykładach przyszedł czas na niedzielę. Egzaminy trwały od 7 do 14 (4 pisemne i 3 ustne). Swoją drogą nie spodziewałem się tak trudnych pytań z regulaminów. Poczułem się wtedy jak na studiach, podczas sesji. Po kilku godzinach wszystko było jasne: 3 blachy dla 3 osób z SKGK&NKL PRZYGODA. Są to kolejno:

Iga Chmiel MPInO 667

Michał Grzeskiewicz MPInO 669

Andrzej Kusiak PInO 672

Kolejny kurs już za rok w Warszawie. Kto wie, może znów ktoś z PRZYGODY zdobędzie odznakę, bo InO na Podkarpaciu ma się coraz lepiej.

Andrzej Kusiak